Czytania Liturgiczne Galerie zdjęć Panorama Kościoła Parafialnego Multimedia (YouTube) Funpage (Facebook)

30-820 Kraków, al. Dygasińskiego 44A
tel. (12) 6502701 lub 517149661
fax. (12) 6502719
e-mail: kancelaria@parafiaprokocim.pl
KONTO: PEKAO S.A. II O. w Krakowie nr:
59 1240 1444 1111 0000 0937 1747

Homilia na Mszy św. w intencji śp. Tomka Włodarczyka

Umiłowani przez Boga!

Jako Grono Pedagogiczne (do którego także należę) i Pracownicy Administracji Szkoły Podstawowej nr 61 w Krakowie – postanowiliśmy, że połączymy się dziś w modlitwie w intencji śp. Tomka Włodarczyka. Składamy Ofiarę Mszy św. w jego intencji.

Gdy mierzymy się z tragiczną śmiercią 16-letniego Tomka, gdy szukamy zrozumienia tego faktu i prawdziwej pociechy – doznajemy rozterki. Stajemy w napięciu między słowem a milczeniem. Z jednej strony pragniemy dobrego i mądrego słowa. Słowa, które podniesie nas na duchu, umocni, doda siły. Z drugiej strony doświadczamy bezsilności mowy, która nie jest w stanie udźwignąć ciężaru takich doświadczeń; wspominając Tomka na stronie internetowej naszej Szkoły, napisaliśmy: „Są takie momenty, że żadne słowa nie wydają się odpowiednie”.

Modląc się za Tomka – stoimy dziś między słowem a milczeniem. Z jednej strony cisną się na usta słowa z Ewangelii według św. Jana: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”.Z drugiej jednak strony, kiedy uświadomimy sobie cenę, jaką Tomek zapłacił za swoją miłość do bliźniego – odejmuje nam mowę… Miał dopiero 16 lat. Jak w tej sytuacji oswoić się z napięciem: między słowem a milczeniem? Tomek może do nas dziś przemówić tylko milczeniem swojej śmierci. Być może w tym doświadczeniu należałoby szukać pociechy, sensu i nadziei? Zapytajmy jednak: jak mamy rozumieć milczenie śmierci? Czy ono do nas przemawia? Czy to nie jest jakaś mistyfikacja?

Milczenie może być wymowne, ale tylko wtedy, gdy właściwie je rozumiemy. Cywilizacja hałasu ograbiła nas jednak z doświadczenia ciszy i milczenia. Więcej nawet: ograbiła nas z głębszego myślenia o ciszy i milczeniu. Człowiek nie jest dziś w stanie wchodzić milczeniem w ciszę, ani o ciszy myśleć. Nie rozpoznaje głębszego sensu milczenia śmierci. Śmierć nie przemawia już swoim milczeniem tam, gdzie mowa się kończy. Śmierć niczego już nie przynosi, niczego nie zwiastuje, na nic tajemnego nie wskazuje. Śmierć – po prostu – następuje. Została „odczarowana”, wyjaśniona w ramach biologii i medycyny. Ale czy tak musi z nami być?

Śmierć ma swoje głębsze (niż biologiczne) znaczenie. „Milczenie śmierci” to nie jest bajka dla tych, co nie znają biologii i nauki. Reiner Maria Rilke pisał: „Trzeba odejść w ustronie, gdzieś w niedostępną ciszę – i może zmarli to właśnie ci, którzy się usunęli, aby rozmyślać o życiu”. Milczenie śmierci – jeśli bierzemy je na serio – mogłoby nas pobudzić do myślenia o tym, że nie należymy jedynie do hałaśliwej codzienności. Należymy także do bezdennej głębi. Głębia komunikuje się z nami w doświadczeniu ciszy. W ciszę wchodzimy milczeniem. W ciszy i milczeniu ukrywa się nadprzyrodzony sens naszego życia i więź ze zmarłymi. O milczącej komunii ze zmarłymi pisała Anna Kamieńska: „To samo, co z umarłymi. Im dalsi, tym bliżej są, pod skórą. Nie ma czasu na żal po nich, bo trzeba się ciągle wsłuchiwać w te ich cisze, w te echa, nauczyć się rozpoznawać je, gdy nadchodzą, witać i odprowadzać tym drugim, wewnętrznym słuchem”.

W ciszę zmarłych wsłuchiwał się Soren Kierkegaard. Myśliciel z Kopenhagi uważał, że prawdziwa wewnętrzność człowieka nie jest momentem przejściowym w jego życiu, ale uobecnia się i chroni w odgłosie ciszy, która najpełniej i najbardziej osobliwie przemawia właśnie pośród zmarłych. Kierkegaard pisze: „zmarły zwraca się do przechodnia krótkimi słowy, zapisanymi na jego kamieniu nagrobnym (…) jak milczący człowiek, który wypowiada tylko te spisane tam słowa, ale z namaszczeniem, zupełnie jakby zmarły miał rozsadzić grób”. Wybuchowa moc milczenia zmarłych ujawnia się w sytuacji, gdy słowa na nagrobku: „Proszę o modlitwę”, albo „Zobaczymy się ponownie”, albo „Dzieli nas tylko czas” – są życzeniem człowieka, którego zwłoki leżą już w dole. To oznacza, że każdy człowiek ma swoją głębię, która nie umiera. Głębia jest nieustępliwa. Zmarły nie ma już żadnego środka dla wyrażenia swej głębi, a mimo to obstaje przy swoich słowach z nagrobka: „Proszę o modlitwę”, „Zobaczymy się”. Milczenie zmarłych może pomóc nam, żyjącym, w odkrywaniu ich prawdziwej ludzkiej głębi. Człowiekiem jest dopiero ten, kto poprzez milczenie ocalił swoją głębię. Żyjący powinni odnosić do siebie samych jak zmarli, aby za sprawą milczenia śmierci mogli ochronić w sobie swoją głębię, która – paradoksalnie – ocalała właśnie dzięki milczeniu śmierci.

Jezus obiecuje: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele”. Do tego Ojca zwraca się w modlitwie Kierkegaard. Słowami tej modlitwy zakończymy nasze wspólne rozmyślanie: „Ojcze w niebiosach! Na wiele sposobów przemawiasz do człowieka; twoimi jedynie są rozum i mądrość, a przecież pragniesz stać się dla człowieka zrozumiałym. Ach, także gdy milczysz, to tak przecież z nim rozmawiasz; albowiem mówi także ten, kto milczy, aby wysłuchać uczącego się; mówi także ten, kto milczy, aby wystawić na próbę ukochanego; mówi także ten, kto milczy, aby czas rozumienia, gdy nadejdzie, był jak najgłębszy; Ojcze w niebiosach, czy zatem tak nie jest?! O, w czasie milczenia, kiedy człowiek jest samotny i opuszczony, kiedy nie słyszy twego głosu, wtedy wydaje mu się, że to rozdzielenie będzie trwało zawsze; O, w czasie milczenia, kiedy człowiek umiera na pustyni, kiedy nie słyszy twego głosu, wtedy wydaje mu się, że on całkowicie zanikł: Ojcze w niebiosach, to przecież tylko moment milczenia w wewnętrznej głębi rozmowy. Niech zatem będzie błogosławione tamto milczenie, jak każde twoje słowo skierowane do człowieka; nie dozwól mu nigdy zapomnieć, że ty przemiawiasz także wtedy, gdy milczysz; obdarz go tą pociechą, gdy on Ciebie wyczekuje, że z miłości milczysz, tak jak z miłości przemawiasz, że bowiem – czy milczysz czy mówisz – jesteś przecież tym samym ojcem, tym samym ojcowskim usposobieniem, niezależnie od tego, czy upominasz go swoim głosem, czy też wychowujesz swoim milczeniem”. Czasem trzeba zamilknąć, żeby coś usłyszeć, zrozumieć, zostać wysłuchanym i podniesionym na duchu.